Prawdziwy koszt mojego trekkingu do bazy pod Kanchenjungą
Kiedy ludzie pytają mnie, ile kosztował ten trekking, zwykle oczekują jednej liczby.
W moim przypadku było to około 10 000 USD.
Ale po kilku trekkingach w Nepalu zrozumiałam, że ciekawsze pytanie brzmi:
gdzie właściwie trafiają te pieniądze?
Kanchenjunga była moim piątym trekkingiem w Nepalu w ciągu ostatnich dwóch lat. Podczas pierwszego wyjazdu, z grupą zorganizowaną, praktycznie nie miałam pojęcia, jak konstruowane są ceny trekkingów. I szczerze mówiąc, znalezienie szczegółowych informacji na ten temat w internecie jest zaskakująco trudne.
Większość osób porównuje agencje trekkingowe głównie pod względem ceny. Ja również tak robiłam. Z czasem jednak zaczęłam zwracać większą uwagę na ludzi stojących za tą ceną: przewodników, porterów, kierowców, właścicieli lodge'y i wielu innych, których praca sprawia, że takie wyprawy są możliwe.
To doprowadziło mnie do bardziej niewygodnego pytania:
Jak myśleć o uczciwości, gdy podróż jest dostępna cenowo właśnie dlatego, że osoby, które ją umożliwiają, zarabiają znacznie mniej niż my?
Nie mam na to idealnej odpowiedzi. Ale podczas tego trekkingu zaczęłam dużo uważniej zastanawiać się nad tym, gdzie trafiają moje pieniądze, co sama uważam za uczciwe i jaki rodzaj turystyki chcę wspierać.
W tym artykule pokazuję, ile wydałam podczas trekkingu pod Kanchenjungę, gdzie oszczędzałam, gdzie świadomie nie chciałam oszczędzać i dlaczego.
0. Trekking do bazy pod Kanchenjungą
Kanchenjunga jest jednym z najbardziej odległych regionów trekkingowych Nepalu, położonym we wschodniej części kraju, w pobliżu granic z Indiami i Tybetem.
W porównaniu z Everestem czy Annapurną niemal nie ma tam tłumów, infrastruktura jest bardzo ograniczona, a wiele odcinków znajduje się daleko od dróg. Wioski wciąż są zaopatrywane ręcznie, przez ludzi lub zwierzęta transportujące towary górskimi szlakami.
Mój trekking rozpoczął się 30 marca 2026 roku i trwał 21 dni. Wyruszyłam tylko z przewodnikiem Laxmanem Moktanem oraz porterem i jednocześnie asystentem przewodnika, Prashantem Tamangiem.
Kanchenjunga jest drogim trekkingiem, ale nie w sensie „luksusowej turystyki”.
Znaczna część kosztów wynika z odległości i logistyki: lotów, transportu jeepami, pozwoleń oraz organizacji ludzi i zaopatrzenia w regionie oddalonym od głównej infrastruktury. Druga duża część mojego budżetu wynikała jednak ze świadomej decyzji, aby nie minimalizować wydatków związanych z ludźmi uczestniczącymi w tej wyprawie.
Całkowity budżet obejmował:
loty międzynarodowe i ubezpieczenie,
loty krajowe i transport jeepami,
wizę i pozwolenia,
wsparcie przewodnika i portera,
noclegi i wyżywienie podczas trekkingu,
napiwki i dodatkowe wsparcie,
oraz wszystkie drobne wydatki, które stopniowo gromadzą się przez trzy tygodnie spędzone w górach.
1. Dlaczego agencja kosztowała 3500 USD
Cena agencji wyniosła 3500 USD.
W tej kwocie zawierały się:
pozwolenia na trekking oraz opłaty za obszary chronione,
loty krajowe między Katmandu a Bhadrapurem dla mnie, przewodnika i portera,
cztery dni transportu jeepami,
wynagrodzenie i ubezpieczenie przewodnika oraz portera,
noclegi i wyżywienie podczas trekkingu,
oraz organizacja całej wyprawy przez agencję.
Na pierwszy rzut oka może się to wydawać dużą kwotą. Jednak porównując oferty agencji trekkingowych, uważam, że ważne jest nie tylko to, co jest wliczone w cenę, ale również dlaczego jedna oferta jest znacząco tańsza od drugiej.
Wiele kosztów jest w praktyce stałych. Pozwolenia kosztują tyle samo. Paliwo kosztuje tyle samo. Jeepy, loty, jedzenie czy podstawowe lodge'e nie stają się nagle tanie.
Dlatego gdy jeden trekking okazuje się znacznie tańszy od innego, różnica często wynika z rzeczy mniej widocznych: wynagrodzeń, ubezpieczenia, jakości wyposażenia albo ciężaru, jaki musi nosić porter.
Właśnie dlatego uważam, że przed rezerwacją warto zadać agencji kilka prostych pytań: co dokładnie jest wliczone w cenę, czy przewodnicy i porterzy są ubezpieczeni oraz jakie podejście firma ma do wynagrodzeń i warunków pracy.
Koszt: 3500 USD
2. Przewodnicy, porterzy i czym jest dla mnie „uczciwe wynagrodzenie”
Podczas tego trekkingu zaczęłam głębiej zastanawiać się nad tym, jak oceniamy uczciwe wynagrodzenie.
Niższy koszt trekkingów w Nepalu jest jednym z powodów, dla których tak wiele osób może sobie na nie pozwolić. Gdyby trekking w Nepalu kosztował tyle samo co wynajęcie przewodnika górskiego we Francji, wielu turystów – w tym ja – prawdopodobnie przestałoby tam przyjeżdżać. A gdyby turystów było mniej, wiele miejsc pracy w branży turystycznej po prostu by zniknęło.
Z drugiej strony przewodnicy i porterzy nie żyją poza współczesnym światem. Utrzymują rodziny, płacą za edukację dzieci, korzystają ze smartfonów, internetu i importowanych produktów. Dodatkowo często są zależni od stosunkowo krótkiego sezonu trekkingowego, który stanowi znaczną część ich rocznych dochodów.
To sprawiło, że zaczęłam czuć dyskomfort, patrząc wyłącznie na lokalne statystyki wynagrodzeń przy próbie określenia, czym właściwie jest uczciwa płaca.
Dla mnie odpowiedź leży gdzieś pomiędzy tymi dwiema rzeczywistościami. Niższe koszty trekkingów tworzą miejsca pracy i możliwości zarobku, ale jednocześnie nie uważam, aby lokalne wynagrodzenia były jedynym wyznacznikiem wartości czyjejś pracy.
Przed tym trekkingiem szczerze mówiąc nie zapytałam agencji, ile dokładnie otrzymują mój przewodnik i porter. To był mój błąd i następnym razem na pewno o to zapytam.
W Nepalu przewodnicy otrzymują od agencji zwykle około 20–50 USD dziennie, zazwyczaj wraz z wyżywieniem i noclegami podczas trekkingu. Porterzy zarabiają mniej, a ich warunki pracy bywają bardzo trudne.
Z tego powodu zdecydowałam się zwiększyć wynagrodzenie zarówno przewodnika, jak i portera ponad stawki zapewnione przez agencję:
porter: wynagrodzenie z agencji + 30 USD dziennie,
przewodnik: wynagrodzenie z agencji + 60 USD dziennie.
Na koniec trekkingu przekazałam również napiwki:
porter: 400 USD,
przewodnik: 800 USD.
Kwoty te są znacznie wyższe od standardowych napiwków często sugerowanych w internecie. Dla mnie nie były to jednak wyłącznie napiwki, ale próba znalezienia własnej równowagi pomiędzy lokalnymi realiami a moimi zarobkami i tym, jak sama oceniałam ich pracę, odpowiedzialność i rolę podczas prawie trzech tygodni wspólnej wędrówki.
Dodatkowo kupiłam dla przewodnika i portera nowe buty oraz część odzieży, a także zabrałam leki i przekąski dla naszej trójki.
Nie twierdzę, że każdy powinien postępować dokładnie tak samo. Uważam jednak, że przed wyborem agencji warto zadać kilka dodatkowych pytań:
Ile zarabiają przewodnicy i porterzy?
Czy są ubezpieczeni?
Jaki ciężar mają nosić porterzy?
Czy firma zapewnia odpowiednie wyposażenie?
Koszt
Dodatkowe wynagrodzenie: (30 + 60) USD × 20 dni = 1800 USD
Napiwki: 1200 USD
Wyposażenie dla przewodnika i portera: 300 USD
Łącznie: 3300 USD
3. Loty, jeepy i koszt dotarcia na miejsce
Kanchenjunga to bardzo odległy region, a samo dotarcie do początku szlaku wymaga sporo logistyki.
Podróż obejmowała:
lot międzynarodowy do Katmandu,
lot z Katmandu do Bhadrapuru,
długie przejazdy jeepami w kierunku Taplejungu i Sekathum,
oraz tę samą drogę powrotną po zakończeniu trekkingu.
Koszt
loty krajowe i przejazdy jeepami były wliczone w pakiet agencji,
1200 EUR + 800 EUR za loty międzynarodowe (konieczność zmiany biletu z Qatar Airways na Air India w ostatniej chwili z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie),
około 200 USD dodatkowych kosztów wynikających ze wzrostu cen paliwa podczas konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Łącznie: około 2200 USD
Koszty te mogą się znacząco różnić w zależności od pogody, stanu dróg, sezonu, cen paliwa oraz liczby osób dzielących transport.
To jeden z powodów, dla których Kanchenjunga może wydawać się drogim trekkingiem jeszcze zanim postawi się pierwszy krok na szlaku.
4. Codzienność na szlaku: jedzenie i noclegi
Wyżywienie i noclegi podczas trekkingu były wliczone w pakiet agencji w formie ryczałtu wynoszącego około 45 USD dziennie, bez napojów.
Jeśli byliście kiedyś w rejonie Everestu, wiecie, że ceny jedzenia na wysokości potrafią być zaskakująco wysokie. Wynika to częściowo z braku dróg umożliwiających łatwy transport produktów, ale również z faktu, że Everest jest bardzo skomercjalizowanym regionem trekkingowym, z rozbudowaną infrastrukturą, piekarniami, kawiarniami i zaopatrzeniem dostarczanym częściowo helikopterami.
Kanchenjunga jest niemal przeciwieństwem Everestu: wybór jest znacznie mniejszy, infrastruktura ograniczona, a większość produktów transportowana jest przez ludzi lub muły odległymi górskimi szlakami. W niektórych wioskach po prostu je się to, co jest danego dnia dostępne.
Podczas trekkingów w Nepalu najczęściej jem dhal bhat na lunch i kolację. W rejonie Kanchenjungi wegetariański dhal bhat kosztował zwykle około 4–6 USD, a dokładki były zawsze w cenie.
Regularnie dopłacałam również za mięso dla naszej trójki, szczególnie gdy lodge oferowały mięso jaka. Nie było to konieczne, ale po długich dniach marszu w chłodzie wspólny, bardziej sycący posiłek sprawiał, że wieczory były przyjemniejsze, a jednocześnie wspierał lokalne lodge'e.
Woda to kolejny ukryty koszt trekkingu. Na wysokości bez problemu wypija się około pięciu litrów płynów dziennie – herbaty, wody, zup i innych napojów. Gdy było zimno, piłam głównie herbatę. Czasami, podczas cieplejszych dni, pozwalałam sobie na colę.
I zawsze zamawiałam napoje dla całej naszej trójki. Laxman i Prashant byli moim zespołem, a gdy w pobliżu byli inni porterzy, często zapraszaliśmy ich również na herbatę.
Żeby uprościć sprawy, umówiłam się z Laxmanem, że to on będzie opłacał podczas trekkingu wszystkie napoje, przekąski, mięso i inne drobne wydatki. Gdy kończyły mu się pieniądze, po prostu dawałam mu kolejną kwotę. Dzięki temu miałam o jedną rzecz mniej do myślenia po długim dniu na szlaku.
Kilka decyzji pozwoliło mi ograniczyć wydatki:
używanie Steripena zamiast kupowania butelkowanej wody,
zabranie przekąsek z domu,
ograniczenie płatnego Wi-Fi,
nocowanie w prostych lodge'ach.
Jednocześnie były rzeczy, na których świadomie nie chciałam oszczędzać: wspólne posiłki, herbata czy małe momenty, które sprawiają, że trudne dni w górach stają się odrobinę cieplejsze i bardziej ludzkie.
Koszt
ryczałt był wliczony w pakiet agencji,
około 600 USD dodatkowych wydatków na jedzenie i napoje dla trzech osób,
około 200 USD za suchy prowiant i przekąski przywiezione z domu.
Łącznie: około 800 USD
Nigdy nie sprawdzałam, czy wykorzystaliśmy każdego dolara z ryczałtu albo dodatkowych 600 USD. Jeśli coś zostało – tym lepiej. Była to po prostu cena za jedną rzecz mniej, którą musiałam się martwić w górach.
5. Co jeśli nie możesz już zejść na dół?
W regionach wysokogórskich, a szczególnie tak odległych jak Kanchenjunga, akcje ratunkowe są trudne i w dużym stopniu zależą od pogody. Dlatego uważam, że odpowiednie ubezpieczenie trekkingowe jest jednym z najważniejszych elementów przygotowań.
Praktycznie każde rzetelne źródło dotyczące trekkingów w Nepalu zaleca ubezpieczenie obejmujące trekking wysokogórski oraz ewakuację śmigłowcem.
Brak ubezpieczenia to nie tylko ryzyko dla własnego zdrowia lub życia. W sytuacji awaryjnej może również stworzyć bardzo trudną sytuację dla przewodników i lokalnych zespołów, które nagle muszą organizować ewakuację bez odpowiednich środków.
Z tego powodu czuję się również bezpieczniej, mając za sobą agencję trekkingową, a nie tylko niezależnego przewodnika. Jeśli coś pójdzie nie tak, istnieje przynajmniej struktura, która może koordynować działania ratunkowe z Katmandu.
Na ten trekking korzystałam z:
Global Rescue – obejmującego poszukiwania, ratownictwo i ewakuację,
AXA Voyage – obejmującego hospitalizację i koszty leczenia.
Oba ubezpieczenia były rocznymi polisami obejmującymi wiele podróży. Ponieważ wykorzystałam je podczas trzech himalajskich wyjazdów w tym samym roku, rzeczywisty koszt przypadający na jeden trekking wyniósł około jednej trzeciej ceny rocznej.
Koszt
Global Rescue: 750 USD ÷ 3 trekkingi = 230 USD
AXA Voyage: 300 USD ÷ 3 trekkingi = 100 USD
Łącznie: 330 USD
I co dalej?
Kanchenjunga nie jest najtańszym trekkingiem w Nepalu i z pewnością nie należy do najbardziej komfortowych. Ale jeśli szukacie ciszy, dzikiej przyrody, poczucia odosobnienia i mniej skomercjalizowanej strony Himalajów, jest to jedno z najbardziej niezwykłych miejsc, jakie odwiedziłam.
Kiedy zaczynałam pisać ten artykuł, wydawało mi się, że będzie to po prostu zestawienie wydatków i odpowiedź na pytanie, gdzie zniknęło 10 000 USD. W trakcie pisania zaczęłam jednak znacznie więcej zastanawiać się nad tym, za co właściwie płacimy, kiedy podróżujemy.
Niższe koszty trekkingów w Nepalu tworzą możliwości zarówno dla turystów, jak i dla lokalnych społeczności. Bez tej różnicy wielu ludzi nigdy by tam nie przyjechało, a wiele miejsc pracy związanych z turystyką po prostu by nie istniało. Jednocześnie mam poczucie, że najniższa możliwa cena nie powinna być jedynym kryterium, którym się kierujemy.
Przed wyborem trekkingu warto spojrzeć nieco głębiej niż tylko na końcową kwotę:
co jest wliczone w cenę,
czego cena nie obejmuje,
jaka część pieniędzy trafia do przewodnika i portera,
ubezpieczenie i warunki pracy.
Nie mam idealnej odpowiedzi na pytanie, czym jest uczciwe wynagrodzenie. Po pięciu trekkingach w Nepalu wiem jednak jedno: przewodnicy i porterzy nie są po prostu częścią kosztów wyprawy.
Są częścią powodu, dla którego ta wyprawa w ogóle była możliwa.
Czasami najtańszy trekking jest tani dlatego, że prawdziwy koszt ponosi ktoś inny.